CUDA NAJŚWIĘTSZEGO SERCA PANA JEZUSA

W PARAFII ŚW. STANISŁAWA BISKUPA W MILEJCZYCACH (DIECEZJA DROHICZYŃSKA)

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus, na wieki wieków. Amen

Jestem Proboszczem w parafii pw. Św. Stanisława Biskupa Męczennika w Milejczycach w diecezji drohiczyńskiej od 6 lat.

Pragnę podzielić się świadectwem z Milejczyc, odnośnie obrazu Najświętszego Serca Pana Jezusa, który mamy w naszym kościele. Obraz ten, według współczesnych badań konserwatora zabytków z Warszawy – p. Joanny Polarskiej i według wiedzy, którą przekazała nam pani konserwator, pochodzi z końcówki XVII w. Fakt ten czyni go najstarszym obrazem w Polsce i na świecie, spośród wszystkich obrazów Serca Pana Jezusa odkrytych na nowo. Jest też wpis w Drohiczynie w archiwum, który daje też świadectwo odnośnie tego obrazu. Nota mówi, iż obraz ten był słynący łaskami przed zaborem rosyjskim. Widnieje również informacja, że tutaj pielgrzymowali nawet prawosławni. Wówczas jeszcze nie było na tych terenach miejsca świętego dla prawosławia tzw. ’Grabarki’. Milejczyce, słynęły łaskami i dla katolików, jak i dla prawosławnych. Podkreślę, że nadal zamieszkuje tu duża rzesza osób wyznania prawosławnego, nie tylko w Milejczycach, ale także w okolicy.

Obraz Najświętszego Serca Pana Jezusa jest wyjątkowy i jedyny w swoim rodzaju, (były też próby odszukania kopii, czy praźródła tego obrazu – wizerunku , istnieją bowiem obrazy podobne, ale troszkę się różnią. Ponieważ Pan Jezus jest w pełnej szacie, ma Serce przebite włócznią, to takie przekazy bardziej ludowe i one są XVII – czne. Dlatego starszego prawzoru, nie znaleźliśmy, mimo prób poszukiwań przez różnych kapłanów, wyjazdy do Francji, szukania starszego wizerunku, do dzisiaj nic takiego nie ustalono.

Wyjątkowość obrazu, wyróżnia fakt, iż jest on bardzo pięknie namalowany od strony teologicznej. Obraz przedstawia Jezusa , jako Dobrego Pasterza, który trzyma owcę na ramionach. Co ciekawe – jest to owca wrzosówka, czyli owca z terenów nizinnych, można nawet powiedzieć podlaska, nie jest to owca góralska, lecz z terenów nizinnych, która występuje na Podlasiu. Stąd wniosek, że prawdopodobnie obraz ten był namalowany tutaj na miejscu, może nie w Milejczycach, ale na Podlasiu. Kolejny szczegół – Pan Jezus jest w postaci młodego Człowieka, to młodzieniec, który ukazuje Ciało Chwalebne Jezusa. Są także dwie charakterystyczne szaty. Pierwsza to szata pomarańczowa, tak zwany cynobrus, w malarstwie jest to szata namalowana na styl szaty królewskiej. Ułożona tak jakby w stylu szaty królewskiej, czyli na obrazie widzimy jeszcze Jezusa jako Króla. Ponadto Pan Jezus ma jeszcze szatę wierzchnią, koloru ciemno niebieskiego – jest to szata, którą nosili w tamtych czasach najwyżsi arcykapłani.

Podsumowując można powiedzieć, że w tym wizerunku zawartych jest wiele symboli, pierwszy to Dobry Pasterz, drugi to Jezus jako Król i Jezus jako Najwyższy Kapłan i Serce Pana Jezusa, które znajduje się na gołej piersi Zbawiciela, to jest motyw niespotykany. Serce Jezusa zostało namalowane według wskazówek św. Marii Alacoque, dlatego czyni go obrazem najstarszym ku czci Najświętszego Serca Pana Jezusa, według kultu Serca Pana Jezusa, który jest oficjalnie głoszony i czczony w Kościele Powszechnym. Obraz ten, gdy był kiedyś koronowany, miał dwie korony, korony były srebrne. Następną ciekawostką, niespotykaną – chyba nigdzie indziej – to ukoronowany Jezus. Fakt ten to niby, żadna nowość – choć słyszałem, że większość obrazów koronowanych to głównie obrazy Matki Bożej i ewentualnie świętych. Jezus koronowany to rzadkość. Przypuszczamy, że są takie obrazy, trzeba byłoby to dokładniej sprawdzić. Największą ciekawostką jest to, że druga korona była założona na owieczce. Owca koronowana to już całkowite novum, niespotykana chyba nigdzie indziej, albo rzadko występujący epizod na obrazach religijnych. Te dwie korony zaginęły podczas zaboru, jak również wiemy o istnieniu jeszcze dziewięciu znaczących wot. O koronach i o tych wotach dowiadujemy się także z wpisów, które są w archiwum w Drohiczynie.

Skąd natomiast wiadomo o cudowności obrazu Najświętszego Serca Pana Jezusa?

30 listopada 2019 roku obraz ten wrócił z Warszawy po renowacji, razem z ołtarzem, w którym jest umieszczony. W pierwszym tygodniu grudnia ks Archiwista, ks. Zenon Czumaj, przeglądając archiwa znalazł wpis o tym obrazie. Co jest w tym wpisie? Obraz był słynący łaskami przed zaborem rosyjskim. Kiedy w 1866 roku, władze carskie oddały ten kościół pod cerkiew, przyszli księża prawosławni, chcieli ten obraz usunąć, bo w prawosławiu nie czci się Serca Jezusa, po prostu nie ma kultu Serca Jezusa. Ludzie zaczęli bronić wizerunku, powstał spór pomiędzy księżmi, a ludźmi. Pewien mężczyzna, (w archiwalnym wpisie jest jego imię i nazwisko, ale go nie ujawniamy do publicznej informacji), postanowił pomóc tym władzom prawosławnym, kapłanom. Sporządził sukienkę z drzewa lipowego, którą zakrył Serce Jezusa. Niezasłonięte zostały tylko twarz Jezusa, twarz baranka i prawdopodobnie dłonie Zbawiciela. Natychmiast gdy to uczynił, stracił wzrok. Wówczas padł strach na mieszkańców, na kapłanów, dlatego ten obraz zostawili. We wpisie jest dodatkowo informacja, że wielkie nieszczęścia spotkały tego mężczyznę, nie tylko utrata wzroku. Przekaz ludowy głosi, że nieszczęścia przychodziły również na innych ludzi. Mieszkańcy Milejczyc byli tym faktem tak bardzo przejęci, że wypędzili owego twórcę sukienki do obrazu Pana Jezusa. Musiał on uciekać z Milejczyc i zatrzymał się w Wysokim Litewskim, tam przekazał proboszczowi wszystkie te informacje. Ksiądz ten wszystko spisał w jakiejś dodatkowej księdze, w archiwum, a następnie informacja ta trafiła do archiwum w Drohiczynie. Pojawia się też następny znak od Boga. Poddajemy obraz renowacji, która trwała sporo czasu. Obraz wraca na miejsce z powrotem i w tym momencie ks. Archiwista znajduje po raz pierwszy wpis, jaki widnieje na temat tego obrazu w Drohiczynie. Tak się złożyło, że Archiwista nic nie wiedział wcześniej, że obraz został poddany renowacji. Wtedy to my jako parafia, ja jako proboszcz podjąłem decyzję, że trzeba się modlić przy tym obrazie. Przez trzy miesiące modliliśmy się różnymi modlitwami, które nam daje Kościół. Szukałem jednak jakiejś specjalnie modlitwy do tego obrazu. Po trzech miesiącach natchnąłem się na modlitwę św. Ojca Pio, który napisał koronkę do Najświętszego Serca Jezusa. Nazwa modlitwy idealnie pasuje do tego obrazu Serca Jezusa. Tę koronkę dołączyliśmy do wizerunku Serca Pana Jezusa. Wydrukowaliśmy obrazki z wizerunkiem Serca Jezusa z naszego kościoła wraz ze wspomnianą koronką. Obrazek ten wędruje w cały świat. Jest on całowany o obraz i ludzie otrzymują także wielkie łaski.

Odnośnie tego jakie dokonują się cuda i łaski, są one przeróżne, najwięcej łask i cudów dokonuje się w odniesieniu do małych dzieci. Pan Jezus jest bardzo łaskawy dla małych dzieci, rzadko kiedy prośby w intencji dzieci są niewysłuchane. Przy różnych chorobach nowotworowych, chorobach serduszka, czy przy stanach krytycznych, np. gdy dziecko jest w inkubatorze, pod respiratorem. Z takich chorób dzieci bardzo często zostają uzdrowione. Jeden z przykładów uzdrowienia. Dziewczynka ma na imię Blanka, urodziła się w Białymstoku z zapaleniem płuc. Lekarz mocno zdziwiony, bo mama zdrowa, a dziecko ma zapalenie płuc, ale umieścili dziewczynkę do inkubatora, obserwują stan zdrowia dziecka. Po kilku godzinach lekarz przekazuje mamie informację, że niestety Blanka nam odchodzi. Stan chorobowy dzieciątka się pogarsza. Prawdopodobnie nie będą w stanie tego dziecka uratować. Gdy matka dowiedziała się o stanie zdrowia Blanki, przekazała tę informację rodzinie, była zrozpaczona. Jej siostra zadzwoniła do mnie, do parafii i prosiła o modlitwę. Słyszała o tym miejscu od swoich koleżanek. Obiecałem modlić się tamtego dnia o 19.00, był to listopad 2023r. Na modlitwę przyjechało ok. 20 osób, krewni i znajomi. Pół godziny od Mszy św. w intencji dziewczynki, kiedy wszyscy już odjechali i byli w drodze do Białegostoku, otrzymuję telefon, że Blankę wyjęto z inkubatora i już jej nic nie grozi, jest zdrowa. Jak wcześniej orzekli lekarze, stan był bardzo ciężki, stwierdzono, że dziewczynka jest umierająca.

Często cuda dzieją się na zasadzie – akcja i reakcja. Podobny przykład z Olsztyna, zadzwoniła do mnie pani i poprosiła o modlitwę. Po czym przyjechała z Olsztyna w intencji swojej siostry. Była to starsza kobieta, leżała już w śpiączce, pod respiratorem stan był krytyczny. Była zima, luty, tego dnia było dosyć ślisko, ale postanowiła przybyć, wraz ze swoim wnukiem i jeszcze z kimś z rodziny. Po Mszy Św. o godz. 17.00 wyjechali, a w ciągu godziny jest telefon z informacją, że siostra jest już na oddziale rehabilitacyjnym, przeniesiona z OIOMU i już jej nic nie zagraża. Jest już przytomna, jeszcze nie w pełni zdrowa, ale na normalnym oddziale rehabilitacyjnym.

Dużo cudów jest związanych z poczęciem dzieci, z otrzymaniem daru potomstwa. Takich cudów mam już zgłoszonych ponad 20. Cuda z tym związane są przeróżne. Przyjeżdżają ludzie z różnych zakątków Polski. Przybył również p. doktor Tadeusz Wasilewski, który wyleczył młode małżeństwa, młode pary, metoda naprotechnologii. Gdy lekarz zauważy, że młodzi są bardziej wierzący to małżeńskie pary podsyła do naszego kościoła. Sam zaś mówi, że on jest tylko lekarzem, tylko może naprowadzić, ale i tak Lekarzem głównym i tym, który daje łaskę jest Pan Jezus. Spośród siedmiu par, które do mnie podesłał to już cztery mają swoje potomstwo. Może i wszystkie mają, ale osobiście otrzymałem zwrotną informację od czterech par, że jest dziecko.

Przykład jednego z cudów z poczęciem dziecka, taki wesoły, Pan Jezus ma poczucie humoru i też często za nami kapłanami staje w obronie. Podobnie jak Matka Boska w Kanie Galilejskiej powiedziała: „Zróbcie wszystko co wam powie mój Syn”. Miałem podobna sytuację , historię. Oto przyjechali do mnie znajomi, wraz ze swoim synem i jego żoną. Byłem lekko zdziwiony, to Twoja żona, ale ile lat jesteście po ślubie. On mówi, że już siedem lat. To ja wtedy tak troszkę wypaliłem, może niepotrzebnie, ale teraz z tego mojego niewypału wyniknęło błogosławieństwo. Zapytałem 7 lat po ślubie, a gdzie są wasze dzieci? oni głowy pospuszczali i powiedzieli: proszę Księdza nie możemy mieć dzieci. Mnie się zrobiło głupio, ale wiele nie myśląc powiedziałem: słuchajcie, nie martwcie się, bo ja wam dzieci załatwię. Oczywiście nastąpił śmiech, rozładowanie atmosfery napięcia . Byłem więc słowny i wypisałem na kartce intencję i czytałem przed obrazem Serca Pana Jezusa prośbę o dar potomstwa dla Przemka i dla Marty. Te kartki czytamy około tygodnia, dwóch, ale w tym przypadku pomyślałam – moi znajomi, trzeba tę intencję dłużej odczytywać, tak czułem w sercu zostaw tę kartkę, kiedy miałem ją odłożyć. Tę kartkę, ale stale przekładałem, przekładałem, bo ciągle słyszałem zostaw tę kartkę. Wszystko to trwało dokładnie trzy miesiące i tydzień czasu. Była niedziela, mama Przemka przyjechała do Milejczyc, uczestniczyła we Mszy Św. Po Mszy Św. przyszła do zakrystii i powiedziała ze łzami w oczach, taka rozradowana: Proszę Księdza jest dziecko. Widzimy więc, że Pan Jezus z poczucia humoru, z tej mojej wpadki, ale z dobrego serca, dał łaskę dziecka dla Przemka i dla Marty. Oliwka już się urodziła, już otrzymała łaskę chrztu świętego.

Najkrótszy okres oczekiwania na potomstwa, kiedy rodzice modlili się o ten dar trwał 12 miesięcy. A taki najdłuższy to trzy lata.

Inne cuda to sprawy nowotworowe. Niektórzy piszą świadectwa, wysyłają je do nas z podpisami rodziców czy dziadków. Jednym z takich świadectw jest świadectwo z Opola. Rok temu w lipcu 2023r. przyjechała pani i poprosiła o modlitwę i modliła się w intencji Martynki, wtedy dziewczynka miała dwa lata, miała guza nowotworowego na mózgu. Odbywały się tutaj modlitwy, prośby. Kiedy Martynka miała mieć operacje 7 września 2023r. to okazało się, że guz całkowicie zniknął i nie było kooperować. Babcia napisała świadectwo i dziękowała bardzo serdecznie Sercu Pana Jezusa za wysłuchanie tych próśb. Inny przykład to Hiacynta, która była bardzo chora miała zapalenie opon mózgowych i mnóstwo chorób związanych z mózgiem, stan był bardzo ciężki. Trzy tygodnie leżała w szpitalu i nie było żadnej, ale to żadnej poprawy. Przyjechała mama Hiacynty i powiedziała, że mąż cały czas czuwa nad Hiacyntę. Ona pracuje, bo ktoś musi pracować, bo tak się składa, że lepiej zarabia od męża i cały czasz jest w pracy. Prowadzi swoją działalność, a mąż w tym czasie czuwa nad córeczką w szpitalu. Hiacynta 7 lat. Znalazłem dzień na odprawienie Mszy Św. w intencji chorej dziewczynki, była to niedziela godz. 14.00. dzień wolny od pracy. Przyjechała mama z koleżanką modlić się za córeczkę. Msza św. została odprawiona, matka jeszcze nie zdążyłem wrócić do swojej miejscowości, skąd pochodziła, a już jest telefon od męża, który mówi: słuchaj Hiacynta wstała z łóżka i zaczęła chodzić. Lekarz przerażony mówi: dziewczynko ty nie możesz chodzić, ty się połóż. A ta odpowiada, ale ja się dobrze czuję. Jednak na siłę ją położyli. W poniedziałek wykonali dziecku tomograf komputerowy, okazuje się, że wszystko jest w porządku, nie ma nawet śladu żadnej choroby, ani mózgu, ani opon mózgowych. Po prostu dziewczynka była zdrowa. Przyjeżdżali tu rodzice z dziadkami i z Hiacyntą, dziewczynka dziękowała za łaskę zdrowia i życia.

Przyjechała tu też Elżbieta, niedaleko mieszkająca, która dostała od lekarzy można powiedzieć wyrok śmierci. Sama wychowywała na wózku inwalidzkim córkę Monikę, która ma 45 lat. Elżbieta ma 65 lat. Córka jest bardzo chora wymaga stałej opieki. Lekarz powiedział do matki wprost: Proszę szukać opieki dla córki albo domu opieki społecznej, albo przekaż Monikę komuś z rodziny. Elżbieta sama wychowywała i opiekowała się córką, pracuje u sióstr karmelitanek w warsztatach terapii zajęciowej. Lekarz jasno oznajmił Elżbiecie: z twoich wyników badań widać, że jednak umrzesz. Widziałem jak znajomi i przyjaciele dosłownie wnosili ją na rękach do kościoła. Modlono się za Elżbietę o zdrowie, choć stan zdrowia wskazywał na nikłe nadzieje na życie. Ponieważ była osobą bardzo religijną, każdy był spokojny o jej zbawienie. Natomiast gdy chodzi o Monikę był wielki niepokój. Proszę sobie wyobrazić, że po trzech tygodniach, gdy zrobiono badania, okazało się że nie ma raka, ani nie ma ani śladu komórek nowotworowych w jej organizmie. Po cudownym uzdrowieniu, Elżbieta przyjechała, zamówiła Mszę Św. dziękczynną za dar uzdrowienia. Jest przeszczęśliwa i głosi świadectwo uzdrowienia w Milejczycach.

Powiem jeszcze o dwóch cudach. Jeden cud dotyczy kapłana ze Stanów Zjednoczonych z Finnings w wieku 54 lat trafił do hospicjum, tam był umierający, bardzo cierpiał dosłownie jęczał z bólu, dosłownie nie mógł umrzeć. Akurat jedna z pracownic tego hospicjum jest Polka z Kalisza. Pani ta napisała na forach katolickich, prośbę o modlitwę za tego kapłana, bo nie może umrzeć, a bardzo cierpi. Jeden z panów, który przyjeżdżał do nas z sąsiedniej parafii, zeskanował obrazek Najświętszego Serca Pana Jezusa i wysłał go poczta elektroniczną i poprosił wydrukuj ten obrazek. Wyjaśnił, że to obrazek z cudownego miejsca z Milejczyc. Po dwóch dniach modlitwy koronka do Serca Pana Jezusa z tego naszego obrazka Dobrego Pasterza z Sercem Jezusa na piersi, ten kapłan wstał i wyszedł z hospicjum o własnych siłach. Teraz daje świadectwo i mówi o tym miejscu i mówi, że wie skąd te łaski popłynęły, że zawdzięcza to Najświętszemu Sercu Pana Jezusa z Milejczyc. Mówi, że jeśli Bóg da łaskę to osobiście tutaj przyjedzie i podziękuje za ten cud.

Ostanie świadectwo, może tez bardzo istotne i ważne. Mamy też w obecnej dobie dwa cuda wskrzeszenia. Jeden to kobieta w stanie błogosławionym, w ósmym miesiącu ciąży, czuła że z dzieckiem dzieje się coś nie tak, choć sama czuła się bardzo dobrze. Poszła jednak do lekarza. Ten przebadał matkę i stwierdził, że dziecko nie żyje. Ona w szoku, mówi: jak to nie żyje, może jutro przyjdę, może pan doktor się pomylił, może trzeba jeszcze raz sprawdzić. Lekarz jednak potwierdził, niestety dziecko nie żyje. Sam lekarz był przejęty, bo prowadził tę ciążę, powiedział zobacz i pokazuje na tych badaniach, że dziecko jest nieżywe. Ale nie wiedział co ma w tym momencie zrobić, więc powiedział: idź do domu, daj mi dzień dwa muszę się zastanowić, popytam się innych lekarzy, zrobimy konsylium i zdecydujemy, czy wywołujemy sztuczny poród, bo ciąża jest bardzo zaawansowana, czy po prostu robimy cesarskie cięcie. W tym czasie jej mama spotkała koleżankę, której powiedziała o całej tej sytuacji. Koleżanka miała przy sobie obrazek Serca Pana Jezusa z Milejczyc i dała go mamie tej pani w ciąży. Mama modliła się o zdrowy stan psychiczny swojej córki, żeby sobie poradziła z tym wszystkim. Po dwóch dniach modlitwy dziecko ożyło. Później przed porodem były jeszcze duże komplikacje, zagrażające zdrowiu matki i dziecka, poprosili o Mszę Św., która została odprawiona. I dziecko się urodziło, dziewczynka, która otrzymała osiem punktów w dziesięciopunktowej skali stanu zdrowia przy porodzie.

Drugie świadectwo wskrzeszenia. Kobieta 34 lat, wylew krwi do mózgu i niestety śmierć mózgu. Lekarze pytają czy rodzina zgadza się na rozdanie organów tej młodej osoby. Wyrażają zgodę i podpisują stosowny dokument. Po czym dowiadują się o Milejczycach i cudach jakie tutaj się dokonują. Zamawiają Mszę Św. która jest odprawiona o uratowanie tej kobiety. Niedługo po Mszy Św. kobieta ożywa i wraca powoli do zdrowia. Lekarz z pielęgniarkami przybywają osobiście do Milejczyc by podziękować Panu Jezusowi za ewidentny cud wskrzeszenia.

W ostatnich dniach przyjechał do nas Ksiądz Waldemar z diecezji kaliskiej. Ktoś przekazał kapłanowi o tym miejscu, więc przyjechał pomodlić się. Zatrzymał się trzy dni w okolicy, więc trzykrotnie odprawił tutaj Mszę Św. i w jednej z modlitw, które tutaj przekazywał Panu Jezusowi – był jego parafianin, wrogo nastawiony do Kościoła , wręcz Kościół przeklinał, kapłanów przeklinał. Nie chciał kapłanów znać, widzieć na swoje oczy. Proboszcz był bezradny wobec niego, nie był w stanie nawet odwiedzić go po kolędzie, bo mężczyzna wyganiał księdza. Ale kiedy ks. Waldemar wspomniał o nim i westchnął do Boskiego Serca Pana Jezusa, gdy wrócił do swojej parafii, otrzymał telefon od tego parafianina, który Księdza przepraszał i prosił o pomoc. Ksiądz przybył do tego mężczyzny, udzielił mu sakramentu pokuty, spowiedzi generalnej i sakramentu namaszczenia chorych. Widzimy więc wielkie łaski Boże w odniesieniu do zbawienia. Wielka walka o duszę tego człowieka. Pan Jezus chwycił go jak tę owieczkę i wziął na ramiona poprzez te łaski spowiedzi świętej i namaszczenia chorych. Dlatego są różne cuda nawróceń, wyjścia z nałogu alkoholizmu, wyjścia w różnych problemów, trudności.

Pan Jezus jest bardzo, bardzo łaskawy dlatego serdecznie zapraszamy i życzymy wielu łask Bożych na ten czas pomnożenia wiary, nadziei i miłości oraz przylgnięcia do Najświętszego Serca Pana Jezusa. Amen